Knafel napisał(a):
Różnice pomiędzy obediencjami regularnymi i liberalnymi nie są takie jak je Pan przedstawia. Czy mógłby Pan powiedzieć w jakiej Loży liberalnej czy też regularnej podczas prac rytualnych poruszano tematy polityki? Proszę nie mylić tematyki społecznej z polityczną.
Proszę zauważyć, że te dwie sfery: społeczna i polityczna, często są ze sobą nierozerwalnie powiązane. W niektórych kwestiach ciężko jest ustalić wyraźną granicę między nimi. Zapraszam na
http://godf.org - proszę choć przeczytać nagłówki postów na oficjalnej stronie WWF. Proszę spojrzeć, czym oficjalnie zajmuje się ta obediencja. Nie wiadomo, gdzie jest granica pomiędzy zaangażowaniem społecznym a mieszaniem w bieżącej polityce Francji.
Knafel napisał(a):
A dlaczego uważa Pan że WWP/F to socjaldemokracja? Na jakiej podstawie? Myślę że jest to zbyt duże uproszczenie nie mające żadnych podstaw. jeżeli uważa Pan że sam fakt nie wymagania wiary w WBW jest podstawą do tego aby przesunąć te obediencje "na lewo" to jest Pan w wielkim błędzie. Tutaj znowu kłania się nam przedwojenna WLNP która sprawy walki o laickość panstwa traktowała z najwyższą powagą.
Uważam, że poglądy społeczne prezentowane na w/w stronach WWF jak i program lewicy są bardzo do siebie podobne (w odróżnieniu np. od szeroko pojmowanego programu Chadecji). Co do laicyzacji: proszę porównać słynny już francuski, agresywny
laicite, który (o ironio!) w tym tygodniu zakazał noszenia islamskich burek na terenie Francji, z rozdziałem religii od państwa w krajach anglojęzycznych (np. USA). W tym ostatnim kraju słowo "God" w swoich przemówieniach najwyżsi oficjele odmieniają przez wszystkie przypadki. Coś takiego nie przeszłoby łatwo we Francji. Cóż, być może to, co ja uważam za wpływ dominujących obediencji jest tylko pewną narodową mentalnością. Niemniej różnica w podejściu do tematu Boga choćby na stronach WWW obu nurtów Wlm. jest bardzo widoczna.
Pisze Pan o walce o laickość państwa, podejmowanej przez przedwojenną WLNP. A jak jest teraz? Czy XXI-wieczna Wielka Loża Narodowa również walczy o laickość Polski? Bo ja takich oficjalnych deklaracji nigdzie nie znalazłem.
Knafel napisał(a):
New Deal? A cóż byłoby w tym złego żeby grupa ludzi którzy znają się na konkretnych sprawach chciała o nich podyskutować. Proszę pamiętać ze Loże były są i będą klubami dyskusyjnymi.
To oczywiście absolutnie nic złego. Lecz owa grupa ludzi nie powinna potem tłumaczyć, że na spotkaniach w loży o polityce nie dyskutuje. Kwestie ekonomiczne i społeczne są ściśle powiązane z politycznymi.
Knafel napisał(a):
Oczywiście że masoni się reklamują ale robią to w taki sposób że ni jak to nie pasuje do dzisiejszego pojęcia reklamy. Czy widział pan żeby w Polsce jakaś Loza reklamowała się w telewizji albo przeprowadzała kampanię billboardową? Nie czepiajmy się słówek - naprawdę - szkoda prądu.
Kampania billboardowa odpada, ponieważ, jak wspomniałem, marketing jest przeznaczony do wąskiego i specyficznego kręgu odbiorców. Niemniej np. na YouTube można znaleźć parę ciekawych anglojęzycznych "reklam", choćby
http://www.youtube.com/watch?v=x42AGtb0jkw.
Z tym "zapisywaniem się" to mea maxima culpa - rozpęd i przejęzyczenie. Oczywiście, trzeba być zaproszonym... Niemniej jednak większość zachodnich lożowych stron WWW wprost zachęca do wysyłania CV i aplikacji. A lista sławnych masonów, obecna niemal na każdej takiej stronie, również może działać wabiąco.
Knafel napisał(a):
W tym artykule nie poruszono wielu innych tematów nie tylko misteriów. No i cóż z tego? Jeżeli ktoś będzie chciał dowiedzieć się więcej o wlm to dowie się i o misteriach. Zgadam się z tym że to bardzo ważny aspekt masonerii.
Chodzi o to, że ów rozochocony czytelnik "Managera", który wstąpi do loży, może zdziwić się bardzo, ujrzawszy zamiast "czysto-pozytywistycznej" organizacji jakieś grono skupione wokół makro/mikrokosmosów, heksagramów, symboliki astralnej itp. To może być dla takiego biedaka duży szok, a stąd już tylko jeden krok do rozczarowanego ex-masona, wypisującego różne antymasońskie brednie. Poza tym, czy w artykule nie warto by było uwypuklić ową "głębię"? Choćby wspomnieć, że ona istnieje?
Knafel napisał(a):
Co do tych elit to trochę Pan chyba przesadza. W Polsce nazwanie kogoś elitą to co najmniej obelga. Prawda jest taka ze masoneria jest egalitarna. Kiedyś o ile mnie pamięć nie myli to chyba Norbert Wójtowicz powiedział ze masoneria jest dla wszystkich ale nie dla każdego. Dlatego jest elitarna.
Pisząc o elicie, mam na myśli elity intelektualne, i to te najlepszego gatunku, czyli zaangażowane społecznie (w Polsce to nadal rzadkość). A jeżeli Jedynie Słuszne Radio i tym pokrewne media obrzydziły Panu słowo "elita" czy "inteligent" - cóż, to kwestia odporności na propagandę anty-intelektualistów, których nie brakuje wśród radykalnej prawicy. W każdej społeczności po pewnym czasie rozwija się elita, także ta intelektualna. Przedstawiciele wolnych zawodów, przedsiębiorcy, naukowcy, nauczyciele, urzędnicy... Widział kto w spekulatywnej loży robotnika niewykwalifikowanego? "Dla wszystkich ale nie dla każdego" - oj, uważam, że to bardzo pokrętne stwierdzenie

.
Knafel napisał(a):
Tak to prawda w skali świata większość wolnomularzy to masoni regularni jednak tytuł tego artykułu to "Masoneria a gospodarka polska"!
I jednocześnie pomieszano historię polskiej masonerii ze światową. Można poczytać o sławnych masonach amerykańskich, a o takim Strugu, Korczaku czy Lipskim ani słowa.
Poza tym, sam tytuł artykułu jest jakiś dziwny. Czy masoneria powinna zajmuje się gospodarką, jak sugeruje ten tytuł? A co Pan powie na na nagłówek typu "Jurysdykcja Południowa a plany rozmieszczenia rakiet balistycznych średniego zasięgu na terenie Alaski"? W końcu można się upierać, że przecież to temat ściśle militarny, a nie polityczny, a więc w loży można go dyskutować.
Knafel napisał(a):
Jeżeli nawet artykuł ten zachęci cwaniaków do aplikowania to dzięki procesowi rekrutacyjnemu będzie to dla nich tylko i wyłącznie strata czasu (i tutaj znowu wracamy do tematu elitarności).
Zawsze można udawać zainteresowanego ideami wierząc, że pod przykrywką ideałów Wlm. ukrywa jakieś finansowe sekrety. Poza tym będzie to zapewne również strata czasu dla zespołu "badającego" kandydata. A jak taki rodzynek jakimś cudem "przejdzie"? Nawet jeśli nie wytrzyma pierwszych 2 miesięcy pracy w loży, to i tak może zaszkodzić i opinii, i dyskrecji całego zgromadzenia.
Pozdrawiam,
Aleksander